Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diaval. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diaval. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2015

Od Diavala Cd Diabolina

- Piękne imię.- Stwierdziłem i pocałowałem ją.
- Ale nikomu nie mówmy na razie. 
- Dobrze ale w końcu się domyślą.
- Tak wtedy będziemy się martwić ale teraz nie.- Powiedziała i przytuliła się do mnie.
<Diabolina?>

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Diavala Cd Diabolina

Zatkało mnie. Nie mogłem w to uwierzyć.
- Naprawdę?- Zapytałem po kilku minutach.
- Tak Diaval. Coś nie tak?
- Nie wszystko jest ok tylko nie wiem czy sobie poradzę. Jak myślisz ile będziemy mieć dzieci?
- Dwójkę. Merlin mówi że to bliźniaki. Chłopiec i dziewczynka. Cieszysz się?
- Diabolino nie wiesz nawet jak bardzo.- Powiedziałem i pocałowałem ją.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Percival

To nie taki znów zły pomysł. Pomyślałem.
- Dobrze Percivalu. Chodź z nami pokarzemy Ci drogę do Kniei.- Powiedziałem i razem z Diaboliną poszliśmy przed siebie. Koń zachwycał się swoim nowym domem niemal na każdym kroku.  W końcu doszliśmy na piękną łąkę otoczoną drzewami.
- Tu możesz zamieszkać.- Zawyrokowała Diabolina.
<Percival?>

Od Diavala Cd Diabolina

Uśmiechnąłem się do niej.
- Ja tak w sumie to donikąd.  Ale robi się ciemno więc chyba oboje wybieramy się spać.- Powiedziałem. Diabolina zaśmiała się. Poszliśmy spać. Kolejny miesiąc minął jak z bicza strzelił. Pewnego dnia Diabolina cały dzień chodziła jakaś taka bardziej szczęśliwa niż zazwyczaj.  Dziwiło mnie to bardzo ale nie chciałem pytać. W końcu jednak miałem już dość tej niewiedzy.
- Diabolino?
- Słuchaj tak się zastanawiam dlaczego jesteś dziś taka szczęśliwa.
<Diabolina?>

niedziela, 19 lipca 2015

Od Diavala

Siedziałem przed drzwiami. Od ślubu mojego i Diaboliny minął miesiąc. Dla mnie był to najszczęśliwszy miesiąc w życiu. Nagle usłyszałem za sobą kroki.
- Cześć Diaval.- Szepnęła mi do ucha Diabolina.Odwróciłem do niej głowę i pocałowałam ją.
- Cześć kochanie.- Powiedziałem i wstałem.
- Co tak siedzisz? Musimy sprawdzić co się dzieje przy granicy.- Powiedziała Diabolina. Uśmiechnąłem się. Przemieniłem się w kruka a po paru minutach byliśmy na miejscu. Jakiś kilometr od granicy zobaczyliśmy że człowiek zamierza zabić dwa wilki. Nie byli to właściwie Kniejanie ale schronili się w Kniei więc człowiek nie mógł ich zabić. Podeszliśmy do niego.
- Drogi panie niech pan zostawi te dwa wilki. Są na naszej ziemi i nie ma pan prawa im nic zrobić.-Powiedziała Diabolina.
- Te dwa wilki weszły na moją ziemię i mam prawo zrobić z nimi co chcę czy tutaj czy gdzie indziej i ani ty ani ten twój kochaś mi nie przeszkodzicie ty latająca jędzo.- Warknął mężczyzna i zamierzył się na jednego z wilków.Wkurzył mnie.  Wszedłem między niego a wilki i złapałem go za rękę po czym przemieniłem się w smoka. Szlachcic zwiewał aż się za nim kurzyło. Wyleciałem za nim na otwarty teren królestwa Aurory. Nagle usłyszałem jej głos.
- Diaval! Zostaw go!- Powiedziała. Przemieniłem się w człowieka i podszedłem do niej.
- Dzień dobry.- Przywitałem ją.
- Czemu go gonisz?- Zapytała.
- Ponieważ obraził moją żonę to raz, po drugie wszedł do Kniei w celu zabicia dwóch istot które szukały schronienia.
- Zostanie za to ukarany.- Powiedziała. Ukłoniłem się jej i wróciłem do Diaboliny.
- Załatwione.
<Diabolina?>

Od Diavala Ślub

Wstałem jeszcze przed wschodem słońca. Dzień zapowiadał się świetnie. Niedługo po mnie wstała Diabolina.
 - Dzień dobry kochanie ty moje najdroższe.- Powiedziałem do niej.  
- Cześć Diaval.- Powiedziała Diabolina. - Trzeba będzie zacząć przygotowania do popołudniowej uroczystości.- Powiedziałem. Diabolina skinęła głową. Po chwili zjawiły się jej druhny z Kartofelią, Młotylią i Kocopolą. Zabrały Diabolinę do jednego pokoju a ja poszedłem do drugiego. Postanowiłem się przebrać. Poszedłem do pomieszczenia w którym trzymaliśmy wodę i wyjąłem brzytwę zrobioną z kryształu.  Ogoliłem się i poszedłem nad jezioro. Popływałem chwilę i wróciłem do domu. Kiedy tam dotarłem czekali już na mnie moi drużbowie i przewodniczący ceremonii ślubnej.  
- Diaval nie przebierasz się? Lepiej się pospiesz bo nie zostało już dużo czasu.- Powiedział Merlin.
 - Dam radę. Wy też się lepiej przebierzcie.- Powiedziałem.  Kazan, Syriusz i Merlin przemienili się w ludzi. Każdy z nich był przebrany w odświętne szaty w rozmaitych barwach. Kazan miał na sobie srebrno-złote spodnie i koszulę z czarno-złoto-srebrnym płaszczem z wyhaftowaną czarną wilczą głową. Syriusz był ubrany podobnie jak to zazwyczaj jest między braćmi lub członkami tego samego rodu. Obaj mieli elegancko przycięte brody i zaczesane włosy. Merlin mimo że był bratem ich prapradziadka różnił się od nich  niezwykle. Stał bowiem przede mną  stary, postawny mężczyzna o eleganckiej siwej brodzie, krótko przystrzyżony, w biało-złotej todze z srebrno-złotym płaszczem na którym wyszyto orła.  Wszyscy trzej wyglądali jak co najmniej książęta. w porównaniu z nimi Filip nie wyglądał wcale na króla. 
  - Z którą druhną idziesz w parze Kazan? Wyleciało mi to z głowy.  
- Ja z Endie a Syriusz z Drakonią. Wszyscy domyślają się z kim idzie Filip.- Odparł. Skinąłem głową. 
- Wyglądacie świetnie.- Stwierdziłem.
- A ty wprost przeciwnie. Idź się przebrać.- Powiedział Merlin i wprowadził mnie do pokoju. Na krześle leżały elegancko poskładane ubrania w czerwono-czarnych barwach. Szybko się ubrałem a Merlin przyniósł mi płaszcz.  Przyjrzałem się mu. Był czerwono-złoty a jego brzegi zdobiło białe futro.  Na samym środku płaszczu widniał czarny wizerunek kruka z złotymi oczyma. 
 - Teraz wyglądasz jak należy.- Zawyrokował Merlin z uśmiechem. 
- Merlinie powiedz mi ile ty masz lat?- Palnąłem ni z tego ni z owego. 
- Już dawno przestałem liczyć ale będzie gdzieś tak dziesięć tysięcy pięćset pięćdziesiąt pięć lat.- Odparł i klepnął mnie po plechach. Uśmiechnąłem się.  Wyszliśmy  i udaliśmy się do drzewa wróżek gdzie miał się odbyć ślub. Goście zajęli miejsca w ławkach a Merlin na podwyższeniu. Za kilka chwil miałem wejść do konstrukcji utworzonej z kwiatów i zająć miejsce koło Merlina. Denerwowałem się bardzo. Kazan zajął miejsce po mojej prawej stronie a Syriusz po lewej. Filip miał iść za nami. Bracia byli w postaci wilków choć mieli stać koło mnie jako ludzie.  Pewnym krokiem wkroczyliśmy do kaplicy. Gdy tylko przekroczyliśmy jej próg odezwały się trąby oznajmiające przybycie pana młodego. Kazan i Syriusz  zaczęli się przemieniać i wywołali tym efekt podobny do fajerwerków. Po pokonaniu pięciuset metrów dotarliśmy do Merlina. Ja zająłem miejsce koło przewodniczącego  a moi drużbowie po prawej stronie. Kilkanaście minut później  w wejściu pojawiła się Diabolina. Trąby ponownie się odezwały. Moja narzeczona wyglądała pięknie. Miała na sobie białą suknię, włosy swobodnie spływały jej po plecach i ramionach.  Za nią ciągnął się długi welon oraz biało-złoto-srebrny płaszcz. Gdy doszła do podwyższenia wziąłem ją za rękę i wprowadziłem na miejsce obok siebie. 
- W dzisiejszym dniu zebraliśmy się tu aby być świadkami  zawarcia związku małżeńskiego między Diavalem a Diaboliną, królową Kniei oraz koronacji królewskiej pary.  Kto jest przeciwny zawarciu tego związku niech odezwie się teraz lub zamilknie na wieki.- Powiedział Merlin.  Rozejrzałem się dookoła. Przy ścianach stali członkowie gwardii królewskiej, którą utworzył Kazan razem z braćmi. Nikt nic nie mówił.   
- A więc skoro nie ma sprzeciwu aby Ci dwoje zostali małżeństwem niech wypowiedzą słowa przysięgi.- Powiedział Merlin i uśmiechnął się. 
- Ja Diaval, pierworodny syn mojego ojca, z rodu kruków kniejańskich biorę sobie Ciebie Diabolino za najukochańszą i jedyną żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i to że nie opuszczę Cię nigdy dopóki śmierć nas nie rozłączy.- Powiedziałem.   
- Ja Diabolina, wielka królowa Kniei, z rodu Strażniczek Kniei biorę sobie Ciebie Diavalu za najukochańszego i jedynego męża i ślubuje Ci miłość, wierność i to że nie opuszczę Cię nigdy dopóki śmierć nas nie rozłączy.- Powiedziała Diabolina. Uśmiechnąłem się do niej po chwili podeszła do nas Aurora i Filip z kryształowymi obrączkami. Wziąłem mniejszą i powiedziałem:
- Przyjmij tę obrączkę na  znak mojej miłości i jako przypieczętowanie naszego związku.- Zakończyłem  i włożyłem  jej obrączkę  na palec.
- Przyjmij tę obrączkę na  znak mojej miłości i jako przypieczętowanie naszego związku.-Powiedziała Diabolina i włożyła mi obrączkę na palec. Po chwili  podeszli do nas Drakonia i Syriusz z amuletami. - Przyjmij ten amulet jako symbol mojego serca, które zawsze jest przy tobie.- Powiedziałem i założyłem jej amulet.
- Przyjmij ten amulet jako symbol mojego serca, które zawsze jest przy tobie.-Powiedziała i założyła mi drugi amulet na szyję.  Po chwili Endie i Kazan podeszli do nas z koronami ślubnymi.  

- Ja Diaval koronuję Ciebie Diabolino na królową mojego serca, które od dziś tylko do Ciebie należy.- Powiedziałem i założyłem jej koronę. 
- Ja Diabolina koronuję Ciebie Diavalu na króla mojego serca, które od dziś tylko do Ciebie należy.-Powiedziała a korona powędrowała na moją głowę.
- Przysięga została zawarta. Teraz niech pocałunek przypieczętuje wasz związek.- Powiedział Merlin. Pocałowaliśmy się a wszyscy zaczęli bić brawa.  
<Diabolina?>

czwartek, 16 lipca 2015

Od Diavala Cd Diabolina

Uśmiechnąłem się do niej.
- Jednak nie ma to jak własne.- Mruknąłem jej do ucha.
- Znowu zaczynasz mruczeć kotku?- Powiedziała i zaczęła się śmiać.  Ja również się śmiałem. W końcu pocałowałem ją.
- Dobra chodźmy spać bo jutro musimy wziąć się za przygotowania do ślubu.- Powiedziałem i cmoknąłem ją w czoło.
- Kocham Cię.- Mruknąłem.
- Ja Ciebie też.- Odparła, wtuliła głowę w moje ramie i zasnęła. Następnego dnia zaczęliśmy przygotowywać się do ślubu. W dzień przed nim były już zakończone. Wieczorem ledwo żyliśmy więc od razu po położeniu zasnęliśmy.

Od Diavala Cd Diabolina

Uśmiechnąłem się do Diaboliny. Podeszliśmy do drzwi domu i już mieliśmy wejść ale zaskoczyła nas Kartofelia i jej siostry.
- A gdzie to się było?
-A gdzie? U Aurory na ślubie.- Mruknęła Diabolina.
- I o tej godzinie wracać?
- Byłam z narzeczonym a nie nie wiem kim.- Powiedziała Diabolina. Wkurzyłem się na Kartofelię za to że tak czepia się mnie i Diaboliny.
- Kartofelia mam tego dosyć! Kiedy Diabolina była sama ciągle się jej czepiałaś. Kiedy się jej oświadczyłem znowu Ci się coś nie podoba. Może jeszcze zabronisz nam założy rodziny? A dajże sobie spokój. To jest już nie do zniesienia.- Warknąłem. Kartofelia nic nie powiedziała jeno obróciła się na pięcie i odleciała. Otworzyłem drzwi, wciąłem Diabolinę na ręce i wniosłem ją nie tylko do domu ale i do naszego pokoju i położyłem na łóżku.
- Pamiętasz to swoje pytanie? Kiedy chciałabyś mieć dzieci?
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Pytanie Diaboliny zaskoczyło mnie. Zastanowiłem się chwilę.
- Wiesz Diabolino... Oczywiście że chciałbym mieć dzieci.- Powiedziałem i pocałowałem ją. Diabolina spojrzała w moje oczy i uśmiechnęła się.
- no dobra idziemy spać bo jutro nie dadzą nam spokoju. Wtedy dopiero "przetrawią" wiadomość o naszym ślubie.- Powiedziałem.  Diabolina położyła się i zasnęła.  Następnego dnia jak mówiłem nie mogliśmy opędzić się od gości  którzy przychodzili do nas z gratulacjami.  Kolejnego dnia znowu  wybraliśmy się na ślub Aurory.  Po zakończonej ceremonii  podeszliśmy do młodej pary.
- Wszystkiego najlepszego w dniu ślubu.- Powiedziała Diabolina.
- Dziękujemy. Podobno za pięć dni jest w Kniei jakiś ślub. Można wiedzieć czyj?
- My do was właśnie w jego sprawie. Mamy dla was zaproszenia. A ślub jest nasz.- Powiedziałem.
- Naprawdę? To świetnie. Macie już wszystko?
- Mamy już dwie druhny i dwóch drużbów. I właśnie chcielibyśmy żebyście wy również zostali druhną i drużbą.
- Jasne czemu nie?- Powiedział Filip. Ucieszyliśmy się.
- Tak szczerze mówiąc to brakuje też sukienki dla Diaboliny ale coś wymyślimy.- Powiedziałem.
<Diabolina?>

środa, 15 lipca 2015

Od Diavala Cd Diabolina

Podszedłem do Diaboliny i wziąłem ją za rękę. Wszystkim opadły szczęki. Wszystkim poza Drakonią i Endie.
- Kto jest zaproszony?- Zapytała Kartofelia.
- Wszyscy mieszkańcy Kniei oraz Aurora i jej mąż.- Powiedziała Diabolina.
- Cóż więc wyprawimy wam wspaniały ślub.-  Powiedziała z entuzjazmem Drakonia.
- Jasne że tak.- Dodała Endie.
- Ale...- Zaczęła Kartofelia jednak Drakonia jej przerwała.
- Kartofelio posłuchaj. Diaval i Diabolina są niezwykle dobraną parą i ty nie masz tu nic do gadania.- Powiedziała ze złością.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Nie mogłem uwierzyć że ona się zgodziła.
- Więc teraz musimy wziąć ślub. Kiedy jak myślisz Diabolino?
- Może za tydzień? Więc gdzie?
- Może pod drzewem wróżek? Tam będzie ładnie. Teraz mamy problem z druhnami i drużbami. Jak myślisz kogo weźmiesz na druhny?
- Z początku myślałam o naszym kniejowym wywiadzie. Teraz jednak myślę że druhnami zostanę Endie, Drakonia i Aurora. a ty masz jakieś plany co do drużbów?
- Na razie mam tylko Kazana i Syriusza. Oni już się zgodzili. Skoro Aurora byłaby twoją druhną to chciałbym żeby Filip został moim drużbą.- Powiedziałem. Diabolina uśmiechnęła się. Wróciliśmy do domu a przed nim już czatowały wróżki.
- Kartofelia, Młotylia i Kocopola zróbcie coś pożytecznego i zwołajcie wszystkich mieszkańców Kniej.- Powiedziała Diabolina.  Wróżki widząc że nie porozmawiają z nią poleciały zwołać wszystkich.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Uznałem że lepszego momentu jak ten mogę nie dostać od kiedy pierwszy raz odłożyłem postanowienie oświadczenia się Diabolinie minęło czterdzieści lat. Następna okazja może się również nie nadarzyć. Wziąłem pierścionek zaręczynowy wykonany z klejnotów i schowałem do kieszeni. Poszedłem do Diaboliny.
- O Diaval! Poleć proszę do zamku.- Powiedziała. Skinąłem głową i poleciałem. Wylądowałem koło Aurory i przemieniłem się w człowieka.
- Cześć Diaval. słyszałeś nowinę? Za dwa dni wychodzę za mąż.- Powiedziała. Uśmiechnąłem się do niej.
- To dobrze.
- Oczywiście cała Knieja jest zaproszona.
- Wpadniemy.- odparłem.
- Diaval zanim zostanę żoną Filipa chciałabym czegoś spróbować. Mogę?- Zapytała. skinąłem głową. Aurora podeszła do mnie i pocałowała mnie. Zdziwiłem się.
- Diaval muszę Ci coś powiedzieć. Ja Cię kocham. Nie tylko tak jak córka kocha ojca lecz tak jak kobieta kocha mężczyznę.  Jednak teraz gdy zostanę żoną Filipa będę musiała zrezygnować z tej drugiej. Wiedz że zawsze jesteś dla mnie ojcem.- Powiedziała.  Poszła do siebie a ja wróciłem do Diaboliny. Opowiedziałem jej o przebiegu wizyty.
- Diabolino zamierzam się oświadczyć.- Powiedziałem po chwili.
- Więc muszę sobie chyba znaleźć nowego sługę i przyjaciela. Długo się znacie?
- Dokładnie pięćset dwadzieścia  lat i nie nie musisz szukać nowego sługi.- Powiedziałem i ukląkłem przed nią.
- Diabolino czy zostaniesz moją żoną? Wiem że jestem zwykłym krukiem ale kocham Cię tak jak nikt do tej pory jeszcze nie kochał.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Zaśmiałem się. Rozmawialiśmy dość długo bo dopóki nie weszła a raczej wleciała Kartofelia.
- Czas na zmianę bandaży.- Zaświergotała. Przewróciłem oczami i z pomocą Diaboliny wstałem. Jak mówiłem krew ciekła strużkami. Kiedy znów się położyłem Kartofelia powiedziała:
- Poleżycie sobie co najmniej jeszcze dwa tygodnie.
- Mi to pasuje.- Mruknąłem i podłożyłem sobie ręce pod głowę.
- Nie tylko tobie.- Powiedziała Diabolina.
- To mamy dwa tygodnie na rozmowy.- Zawyrokowałem i uśmiechnąłem się.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Obudziłem się w naszym domu w Kniei. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem leżącą obok Diabolinę. Spróbowałem wstać jednak ból brzucha powalił mnie z powrotem na łóżko. Jęknąłem głośno. Spojrzałem na brzuch i zobaczyłem zakrwawiony bandaż. Nagle do pokoju weszły Drakonia, Aurora, Kartofelia, Młotylia i Kocopola.
- O Diaval! Jak się czujesz?- Zapytała Aurora.
- Może być.- Mruknąłem. Drakonia od razu zrozumiała o co mi chodzi.
- Diabolina czuje się lepiej. Wczoraj się obudziła i pytała o Ciebie. Więc oboje czujecie się dobrze.- Powiedziała. Uśmiechnąłem się szczęśliwy. Wszyscy wyszli a ja leżałem i myślałem. W końcu Diabolina obudziła się.
- Cześć.- Powiedziałem.
<Diabolina?>

wtorek, 14 lipca 2015

Od Diavala Cd Diabolina

- Diabolina uważaj!- Krzyknąłem. W tej samej chwili na Diaboline spadła stalowa sieć.
- Te pomysły Stefana mnie wykończą.- Mruknąłem i przemieniłem się w smoka.  Ściągnąłem z niej sieć i odrzuciłem. Diabolina była niezwykle słaba. Rycerze otoczyli mnie i zaczęli rzucać na mnie łańcuchy. W końcu udało im się mnie związać. Kiedy to się stało pojawił się Stefan. Czy on kiedykolwiek zrobił coś niezgodnego z historią? Odpowiedź brzmi nie. Diabolina leżała osłabiona i poturbowana na schodach.
- Jak się teraz czujesz? Osłabiona, osaczona  i pozbawiona ochroniarza, w świecie gdzie nikt Cię nie potrzebuje?- Zapytał. Nikt jej nie potrzebuje? Jak to nie? Ja jej potrzebuje. Pomyślałem sobie. Nagle do Diaboliny podbiegła Aurora.
- Ja jej potrzebuje.- Powiedziała. Stefan opuścił miecz. Kiedy jednak Aurora odsłoniła Diaboline znów zamierzył się do ciosu. Przemieniłem się w człowieka, czym wyzwoliłem się z więzów i skoczyłem między miecz a Diaboline. Ostrze wbiło się w mój brzuch. Aurora i Diabolina odwróciły się.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Nigdy nie zmieniałem się przy Diabolinie z byle powodu więc i tym razem  nie chciałem się zmienić sam. Zacząłem więc machać jej skrzydłami koło ucha.
- Oj nie machaj mi tu.- Mruknęła i zmieniła mnie w człowieka.
- Widziałaś? Chłopak to załatwi.
- Nie Diaval.
- Tak. Szczerze ją kocha, pocałuje a czar pryśnie.
- Nie pamiętasz? On jej nie kocha.- Powiedziała. Wróżki tym razem jednak nie powiedziały Aurorze o klątwie.  Zawiozły ją do Stefana. A potem było już tak jak pięćset lat temu.
- Diaval sprowadź chłopca.- Krzyknęła Diabolina.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Wróciliśmy do Kniei a Diabolina otoczyła ją cierniowym murem. Stefan po prostu skorzystał z  tego co wydarzyło się 500 lat temu. Aurorą zajęły się Karofelia, Młotylia i Kocopola a kołowrotki zostały skonfiskowane, zniszczone i spalone. Razem z Diaboliną przyglądaliśmy się małej Aurorze. Wróżki popełniały wciąż te same błędy. Nie umiały wykarmić niemowlęcia.
- W nocy ją  nakarmisz.- Powiedziała Diabolina. Skinąłem głową.  Kiedy wróciłem Diabolina jeszcze nie spała. 
- I jak?
- Poza tym że była głodna jak wilk to dobrze.
- Więc mamy spokój od naszego Kniejowego wywiadu.- Zaśmiała się.
- Owszem na szesnaście lat.- Powiedziałem.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Diabolina chciała znów obłożyć dziecko władcy klątwą. Jednak dziecka nie było. Jeszcze nie.  Drakonia wróciła na swoje drzewo a ja wyleciałem do zamku.  Kiedy wróciłem Diabolina robiła przemeblowanie.
- Diabolino co ty robisz?
- Przemeblowanie. Kiedy nie ma Cię przy mnie te koszmary są nie do zniesienia.- Powiedziała. Po chwili układ domu był nie do poznania.
 Wieczorem zdjąłem koszulę i położyłem się. Po chwili dołączyła do mnie Diabolina. W szczęściu minęły nam cztery lata.  Pewnego dnia gdy wróciłem z zamku nie było mi do śmiechu jak zazwyczaj.
- No i jak tam?
- Jak ma być? Normalnie, może poza tym że...
- Że co?
- Dziecko. Królewskiej parze urodziła się córka. I będą chrzciny. Szykuje się wielka uroczystość.
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Leciałem od kilku minut i zastanawiałem się gdzie ona mogłaby być. Pomyślałem że warto by było sprawdzić w kryjówce jej i Stefana.  Kiedy tam dotarłem Drakonia siedziała pod drzewem i płakała. Wylądowałem obok i przemieniłem się w człowieka.
- Drakonia co się stało?- Zapytałem. Drakonia zarzuciła mi ręce na szyję i wtulona w mój bark łkając powiedziała:
- Ach Diaval... On... Odciął mi skrzydła. Pogładziłem ją po jej płomiennych włosach.
- Nie płacz. Wszystko będzie dobrze.- Powiedziałem. Po jakimś czasie Drakonia uspokoiła się. Postanowiliśmy wrócić do domu. Gdy byliśmy na miejscy Diabolina była w pełni sił. Drakonia postanowiła opowiedzieć jej co się stało. 
<Diabolina?>

Od Diavala Cd Diabolina

Walczyłem z kilkunastoma wojownikami na raz. Raz po raz spoglądałem w stronę Diaboliny. Za każdym razem walczyła jak lew. Gdy powaliła Henryka przypomniałem sobie dlaczego się w niej zakochałem. Wróciłem do walki Gdy Henryk upadł z konia jego wojownicy zaczęli się wycofywać. Kiedy jednak znów spojrzałem w stronę Diaboliny ta leżała na ziemi ciężko łapiąc powietrze. Henryk leżał z wyciągniętą przed siebie ręką Zrozumiałem że musiał dotknąć jej czymś stalowym. Jakby nie było z wiekiem odporność na stal się zmniejsza. Wydałem z siebie ryk i nie bacząc na zagrożenie przemieniłem się w człowieka i podbiegłem do niej.
- Diabolino spokojnie. Uspokój się.- Powiedziałem do niej. Na dźwięk mojego głosu nie łapała już powietrza tak łapczywie. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do naszej chatki. Położyłem ją na łóżku i przyniosłem wody na okłady. Następnego dnia Diabolina czuła się już lepiej i obudziła się.
<Diabolina?>