Uśmiechnęłam się do niego. Cały dzień oprowadzał mnie po Kniei. Późnym wieczorem wróciliśmy na popas.
- Jak Ci się podobało?- Zapytał.
- Było super. Percy słuchaj masz partnerkę?- Zapytałam.
<Percival?>
wtorek, 21 lipca 2015
Od Percivala Cd Diaval
- Dziękuję.- Odparłem i od razu zacząłem skubać trawę. Diaval i Diabolina odeszli a ja zająłem się pasieniem. Po kilku godzinach wybrałem się na spacer. Nagle zobaczyłem białą klacz. Podbiegłem do niej.
- Cześć jestem Percival. A ty?
- Mam na imię Persefona. Właśnie spotkałam władców tego kraju. Powiedzieli że spotkam tu ogiera który mnie oprowadzi. To ty?
- Jasne.- Odparłem.
<Persefona?>
- Cześć jestem Percival. A ty?
- Mam na imię Persefona. Właśnie spotkałam władców tego kraju. Powiedzieli że spotkam tu ogiera który mnie oprowadzi. To ty?
- Jasne.- Odparłem.
<Persefona?>
Witamy Persefonę!
Imię: Persefona
Data urodzenia: 15 maja
Wiek: 500 lat
Płeć: Samica
Rasa: niebiański koń
Stanowisko:sługa Diaboliny i Diavala
Moce: Związane z lodem i śniegiem, posiada moc superszybkości
Charakter: Persefona powszechnie uważana jest za chodzącą kulę pozytywnej energii. Tak
rzeczywiście jest. Klacz wręcz promieniuje szczęściem. Na jej pyszczku
zawsze widnieje kpiący bądź pogodny uśmiech. Jest bardzo przyjacielska,
co za tym idzie otwarta na nowe znajomości, które z łatwością nawiązuje.
Stara się zrozumieć nieśmiałe wilki, jednak przychodzi jej to z pewną
trudnością. Bardzo otwarta i rozgadana, mogłaby gadać, gadać i gadać,
nie wstydzi się swojej historii, ani uczuć toteż ich nie ukrywa. Znosi
prawie wszystko, prócz kłamstwa. Uważa że szczerość to podstawa i
bez niej ani rusz. W pełni oddana i lojalna w stosunku do swoich
przyjaciół, rodziny oraz królestwa. Nie zawahałaby się co do obrony
najbliższych, nawet mogłaby oddać własne życie. Często tak skupia się na
uszczęśliwianiu innych, że zapomina o sobie. Nie należy do chciwych i
zachłannych, jest w stanie oddać wszystko co ma. Lubi pomagać. Per jest
błyskotliwa, inteligentna i bardzo pojętna. Dobrze wie, że jest uparta,
rzadko zmienia zdanie, bardzo stanowcza. Nie łatwo ją obrazić, bądź do
czegoś zniechęcić. Sprytna, zawsze znajdzie zadowalające ją rozwiązanie.
Niektórzy twierdzą, że jest lekko zwariowana… Jest niepoprawną
romantyczką, ciągle wierzy, że pewnego dnia spotka swojego księcia i
spędzi z nim resztę swoich dni.
Partner: Percival
Potomstwo: brak
Rodzinna: nie zna
Przyjaciele: jest ich trochę
Wrogowie:brak
Głos: Maryla Rodowicz
Aparycja: Jest wysoka, szczupła, jej sierść ma biały kolor
Sterujący:Bukefallos
Od Diavala Cd Diabolina
- Piękne imię.- Stwierdziłem i pocałowałem ją.
- Ale nikomu nie mówmy na razie.
- Dobrze ale w końcu się domyślą.
- Tak wtedy będziemy się martwić ale teraz nie.- Powiedziała i przytuliła się do mnie.
<Diabolina?>
- Ale nikomu nie mówmy na razie.
- Dobrze ale w końcu się domyślą.
- Tak wtedy będziemy się martwić ale teraz nie.- Powiedziała i przytuliła się do mnie.
<Diabolina?>
poniedziałek, 20 lipca 2015
Od Diaboliny Cd Diaval
Uśmiechnęłam się do niego.
- Masz wymyślone jakieś imię?- Zapytałam.
- Może Elena?- Zapytał. Uśmiechnęłam się do niego i skinęłam głową. Diaval objął mnie ramieniem i pocałował.
- A ty wymyśliłaś jakieś imię kochanie?
- Myślałam nad imieniem Vladymir.- Powiedziałam.
<Diaval?>
- Masz wymyślone jakieś imię?- Zapytałam.
- Może Elena?- Zapytał. Uśmiechnęłam się do niego i skinęłam głową. Diaval objął mnie ramieniem i pocałował.
- A ty wymyśliłaś jakieś imię kochanie?
- Myślałam nad imieniem Vladymir.- Powiedziałam.
<Diaval?>
Od Diavala Cd Diabolina
Zatkało mnie. Nie mogłem w to uwierzyć.
- Naprawdę?- Zapytałem po kilku minutach.
- Tak Diaval. Coś nie tak?
- Nie wszystko jest ok tylko nie wiem czy sobie poradzę. Jak myślisz ile będziemy mieć dzieci?
- Dwójkę. Merlin mówi że to bliźniaki. Chłopiec i dziewczynka. Cieszysz się?
- Diabolino nie wiesz nawet jak bardzo.- Powiedziałem i pocałowałem ją.
<Diabolina?>
- Naprawdę?- Zapytałem po kilku minutach.
- Tak Diaval. Coś nie tak?
- Nie wszystko jest ok tylko nie wiem czy sobie poradzę. Jak myślisz ile będziemy mieć dzieci?
- Dwójkę. Merlin mówi że to bliźniaki. Chłopiec i dziewczynka. Cieszysz się?
- Diabolino nie wiesz nawet jak bardzo.- Powiedziałem i pocałowałem ją.
<Diabolina?>
Od Diaboliny Cd Diaval
Uśmiechnęłam się do niego.
- Może to nic takiego ale...- Przerwałam nagle. Rozejrzałam się wokoło.
- Wejdźmy do domu.- Powiedziałam i pociągnęłam go za sobą.
- No to co jest?- Zapytał uśmiechając się. Rozejrzałam się znowu.
- Zostaniesz ojcem.
- Że co proszę?
- Jestem w ciąży.
<Diaval?>
- Może to nic takiego ale...- Przerwałam nagle. Rozejrzałam się wokoło.
- Wejdźmy do domu.- Powiedziałam i pociągnęłam go za sobą.
- No to co jest?- Zapytał uśmiechając się. Rozejrzałam się znowu.
- Zostaniesz ojcem.
- Że co proszę?
- Jestem w ciąży.
<Diaval?>
Od Diavala Cd Percival
To nie taki znów zły pomysł. Pomyślałem.
- Dobrze Percivalu. Chodź z nami pokarzemy Ci drogę do Kniei.- Powiedziałem i razem z Diaboliną poszliśmy przed siebie. Koń zachwycał się swoim nowym domem niemal na każdym kroku. W końcu doszliśmy na piękną łąkę otoczoną drzewami.
- Tu możesz zamieszkać.- Zawyrokowała Diabolina.
<Percival?>
- Dobrze Percivalu. Chodź z nami pokarzemy Ci drogę do Kniei.- Powiedziałem i razem z Diaboliną poszliśmy przed siebie. Koń zachwycał się swoim nowym domem niemal na każdym kroku. W końcu doszliśmy na piękną łąkę otoczoną drzewami.
- Tu możesz zamieszkać.- Zawyrokowała Diabolina.
<Percival?>
Od Diavala Cd Diabolina
Uśmiechnąłem się do niej.
- Ja tak w sumie to donikąd. Ale robi się ciemno więc chyba oboje wybieramy się spać.- Powiedziałem. Diabolina zaśmiała się. Poszliśmy spać. Kolejny miesiąc minął jak z bicza strzelił. Pewnego dnia Diabolina cały dzień chodziła jakaś taka bardziej szczęśliwa niż zazwyczaj. Dziwiło mnie to bardzo ale nie chciałem pytać. W końcu jednak miałem już dość tej niewiedzy.
- Diabolino?
- Słuchaj tak się zastanawiam dlaczego jesteś dziś taka szczęśliwa.
<Diabolina?>
- Ja tak w sumie to donikąd. Ale robi się ciemno więc chyba oboje wybieramy się spać.- Powiedziałem. Diabolina zaśmiała się. Poszliśmy spać. Kolejny miesiąc minął jak z bicza strzelił. Pewnego dnia Diabolina cały dzień chodziła jakaś taka bardziej szczęśliwa niż zazwyczaj. Dziwiło mnie to bardzo ale nie chciałem pytać. W końcu jednak miałem już dość tej niewiedzy.
- Diabolino?
- Słuchaj tak się zastanawiam dlaczego jesteś dziś taka szczęśliwa.
<Diabolina?>
Od Percivala
Biegłem przez łąki królestwa ludzi.
- Ta Knieja musi być już chyba niedaleko.- Powiedziałem do siebie. Nagle jakiś człowiek chciał mnie złapać. Uciekłem mu jednak kilka minut potem wpadłem do dołu. Kilka minut potem zobaczyłem jakąś wróżkę.
- Pomocy!- Krzyknąłem.
- Diaval sprawdź kto potrzebuje pomocy.- Powiedziała wróżka. Chwilę potem koło mnie latał jakiś kruk. Wyleciał z dziury.
- To jakiś koń. Na pewno osiada jakieś moce. Mógł zmierzać do Kniei.- Usłyszałem drugi głos. Po kilku chwilach stałem koło wróżki i jakiegoś mężczyzny.
- Dziękuję za uratowanie życie. Czy mogę poznać wasze imiona?
- Nie masz za co dziękować. Jestem Diabolina, królowa Kniei a to jest Diaval, mój mąż. Jak Cię zwą?
- Jestem Percival. Właśnie zmierzałem do waszego królestwa. Za ocalenie mojego życia będę wam służył. Jak na królewską parę przystało będziecie dziś jeździć powozem w odwiedziny do Aurory a nie latać jak do dziś.
<Diaval lub Diabolina?>
- Ta Knieja musi być już chyba niedaleko.- Powiedziałem do siebie. Nagle jakiś człowiek chciał mnie złapać. Uciekłem mu jednak kilka minut potem wpadłem do dołu. Kilka minut potem zobaczyłem jakąś wróżkę.
- Pomocy!- Krzyknąłem.
- Diaval sprawdź kto potrzebuje pomocy.- Powiedziała wróżka. Chwilę potem koło mnie latał jakiś kruk. Wyleciał z dziury.
- To jakiś koń. Na pewno osiada jakieś moce. Mógł zmierzać do Kniei.- Usłyszałem drugi głos. Po kilku chwilach stałem koło wróżki i jakiegoś mężczyzny.
- Dziękuję za uratowanie życie. Czy mogę poznać wasze imiona?
- Nie masz za co dziękować. Jestem Diabolina, królowa Kniei a to jest Diaval, mój mąż. Jak Cię zwą?
- Jestem Percival. Właśnie zmierzałem do waszego królestwa. Za ocalenie mojego życia będę wam służył. Jak na królewską parę przystało będziecie dziś jeździć powozem w odwiedziny do Aurory a nie latać jak do dziś.
<Diaval lub Diabolina?>
Witamy Percivala!

Imię: Percival
Data urodzenia:16 czerwiec
Wiek: Około 1000
Płeć: Samiec
Rasa: niebiański koń
Stanowisko: Sługa Diaboliny i Diavala
Moce:Super szybkość i jeszcze kilka
Charakter: Percival jest miły i pomocny. Nie lubi gdy ktoś obraża jego, jego przyjaciół i rodzinę. Bywa nieznośny ale zawsze potem ma na to jakieś usprawiedliwienie. Percivalowi zdarza się zachowywać jak źrebak ale zazwyczaj jest odpowiedzialny.
Partner: Persefona
Potomstwo: brak
Rodzina: nie zna
Przyjaciele: na razie brak
Wrogowie: jest kilku
Sterujący:mery02
Od Diaboliny Cd Diaval
- To dobrze.- Powiedziałam. Wróciliśmy do Kniei. Życie toczyło się swoim rytmem.
- Diaval jak tam treningi z Kazanem?
- Jak zawsze. Ani on nie wygrywa ani ja.
- Czyli jest dobrze.- Zaśmiałam się i pocałowałam go. Nagle Diaval wstał i zamierzał gdzieś iść.
- A pan dokąd to?
<Diaval?>
- Diaval jak tam treningi z Kazanem?
- Jak zawsze. Ani on nie wygrywa ani ja.
- Czyli jest dobrze.- Zaśmiałam się i pocałowałam go. Nagle Diaval wstał i zamierzał gdzieś iść.
- A pan dokąd to?
<Diaval?>
niedziela, 19 lipca 2015
Od Diavala
Siedziałem przed drzwiami. Od ślubu mojego i Diaboliny minął miesiąc. Dla mnie był to najszczęśliwszy miesiąc w życiu. Nagle usłyszałem za sobą kroki.
- Cześć Diaval.- Szepnęła mi do ucha Diabolina.Odwróciłem do niej głowę i pocałowałam ją.
- Cześć kochanie.- Powiedziałem i wstałem.
- Co tak siedzisz? Musimy sprawdzić co się dzieje przy granicy.- Powiedziała Diabolina. Uśmiechnąłem się. Przemieniłem się w kruka a po paru minutach byliśmy na miejscu. Jakiś kilometr od granicy zobaczyliśmy że człowiek zamierza zabić dwa wilki. Nie byli to właściwie Kniejanie ale schronili się w Kniei więc człowiek nie mógł ich zabić. Podeszliśmy do niego.
- Drogi panie niech pan zostawi te dwa wilki. Są na naszej ziemi i nie ma pan prawa im nic zrobić.-Powiedziała Diabolina.
- Te dwa wilki weszły na moją ziemię i mam prawo zrobić z nimi co chcę czy tutaj czy gdzie indziej i ani ty ani ten twój kochaś mi nie przeszkodzicie ty latająca jędzo.- Warknął mężczyzna i zamierzył się na jednego z wilków.Wkurzył mnie. Wszedłem między niego a wilki i złapałem go za rękę po czym przemieniłem się w smoka. Szlachcic zwiewał aż się za nim kurzyło. Wyleciałem za nim na otwarty teren królestwa Aurory. Nagle usłyszałem jej głos.
- Diaval! Zostaw go!- Powiedziała. Przemieniłem się w człowieka i podszedłem do niej.
- Dzień dobry.- Przywitałem ją.
- Czemu go gonisz?- Zapytała.
- Ponieważ obraził moją żonę to raz, po drugie wszedł do Kniei w celu zabicia dwóch istot które szukały schronienia.
- Zostanie za to ukarany.- Powiedziała. Ukłoniłem się jej i wróciłem do Diaboliny.
- Załatwione.
<Diabolina?>
- Cześć Diaval.- Szepnęła mi do ucha Diabolina.Odwróciłem do niej głowę i pocałowałam ją.
- Cześć kochanie.- Powiedziałem i wstałem.
- Co tak siedzisz? Musimy sprawdzić co się dzieje przy granicy.- Powiedziała Diabolina. Uśmiechnąłem się. Przemieniłem się w kruka a po paru minutach byliśmy na miejscu. Jakiś kilometr od granicy zobaczyliśmy że człowiek zamierza zabić dwa wilki. Nie byli to właściwie Kniejanie ale schronili się w Kniei więc człowiek nie mógł ich zabić. Podeszliśmy do niego.
- Drogi panie niech pan zostawi te dwa wilki. Są na naszej ziemi i nie ma pan prawa im nic zrobić.-Powiedziała Diabolina.
- Te dwa wilki weszły na moją ziemię i mam prawo zrobić z nimi co chcę czy tutaj czy gdzie indziej i ani ty ani ten twój kochaś mi nie przeszkodzicie ty latająca jędzo.- Warknął mężczyzna i zamierzył się na jednego z wilków.Wkurzył mnie. Wszedłem między niego a wilki i złapałem go za rękę po czym przemieniłem się w smoka. Szlachcic zwiewał aż się za nim kurzyło. Wyleciałem za nim na otwarty teren królestwa Aurory. Nagle usłyszałem jej głos.
- Diaval! Zostaw go!- Powiedziała. Przemieniłem się w człowieka i podszedłem do niej.
- Dzień dobry.- Przywitałem ją.
- Czemu go gonisz?- Zapytała.
- Ponieważ obraził moją żonę to raz, po drugie wszedł do Kniei w celu zabicia dwóch istot które szukały schronienia.
- Zostanie za to ukarany.- Powiedziała. Ukłoniłem się jej i wróciłem do Diaboliny.
- Załatwione.
<Diabolina?>
Od Diaboliny Cd Ślub
Spojrzałam na ukochanego. Wszyscy opuścili kaplicę a na samym końcu ja, Diaval, druhny i drużbowie oraz Merlin. Kiedy wyszliśmy z kaplicy goście zaczęli obsypywać nas płatkami kwiatów. Skierowaliśmy się do centrum Kniei gdzie miała odbyć się koronacja. Nie można powiedzieć że dotarliśmy tam szybko. Merlin szedł przed nami i prowadził tan niemal po całej Kniei. Kiedy dotarliśmy do celu. Wszyscy otoczyli podwyższenie a ja i Diaval stanęliśmy przed tronami. Merlin wystąpił przed nas.
- Mieszkańcy Kniei! Dziś nasza królowa została żoną Diavala. Zgodnie z prawem Kniei zostanie on ukoronowany na naszego króla. Czy akceptujecie wybór Diavala na to wielce ważne stanowisko?- Zapytał. Mieszkańcy Kniei wydali okrzyk aprobujący wybór Diavala. Uśmiechnąłem się. Diaval wyprostował się. Merlin uderzył laską w ziemię trzy razy a po chwili z wnętrza ziemi wyszedł starzec- stwórca Kniei.
- Po cóż budzicie Przedwiecznego z jego snu?- Zapytał.
- Panie Knieja wróżkę okrzyknęła królową, a jej wybranka królem. Wzywamy Cię abyś i ty zaaprobował ten wybór i pobłogosławił ich związek.- Powiedział Merlin. Starzec odwrócił się i spojrzał na nas.
- Mieszkańcy Kniei! Dziś nasza królowa została żoną Diavala. Zgodnie z prawem Kniei zostanie on ukoronowany na naszego króla. Czy akceptujecie wybór Diavala na to wielce ważne stanowisko?- Zapytał. Mieszkańcy Kniei wydali okrzyk aprobujący wybór Diavala. Uśmiechnąłem się. Diaval wyprostował się. Merlin uderzył laską w ziemię trzy razy a po chwili z wnętrza ziemi wyszedł starzec- stwórca Kniei.
- Po cóż budzicie Przedwiecznego z jego snu?- Zapytał.
- Panie Knieja wróżkę okrzyknęła królową, a jej wybranka królem. Wzywamy Cię abyś i ty zaaprobował ten wybór i pobłogosławił ich związek.- Powiedział Merlin. Starzec odwrócił się i spojrzał na nas.
- Więc to oni mają władać nad Knieją?- Zapytał. Merlin skinął głową. Podszedł do nas i przyjrzał się dokładnie najpierw mi a potem Diavalowi. Cały czas był poważny i nic nie dało się wyczytać z jego twarzy. Po kilku chwilach jednak uśmiechnął się.
- Skoro ich wybraliście niech i tak będzie!- Wykrzyknął. Nagle spod ziemi wystrzeliły dwa drzewka. Splotły się z sobą a po chwili na ich koronach pojawiły się dwie korony. Starzec wziął jedną i podszedł do Diavala.
- Uklęknij chłopcze.- Powiedział. Diaval uklęknął.
- Ja Przedwieczny, stwórca Kniei koronuję Diavala na waszego króla!- Wykrzyknął i założył mu koronę. Wziął drugą i podszedł do mnie.
- Uklęknij.- Powiedział.
- Ja Przedwieczny, stwórca Kniei koronuję Diabolinę na waszą królową!- Wykrzyknął. Uśmiechnął się do mnie i Diavala po czym uderzył laską w ziemię i zniknął. Diaval i ja wstaliśmy. Wzięliśmy się za ręce i uśmiechnęliśmy się do wszystkich. Potem rozpoczęło się wesele. Tańce trwały do wczesnych godzin porannych następnego dnia. Wszyscy rozeszli się do swoich domów bardzo zmęczeni.
- Skoro ich wybraliście niech i tak będzie!- Wykrzyknął. Nagle spod ziemi wystrzeliły dwa drzewka. Splotły się z sobą a po chwili na ich koronach pojawiły się dwie korony. Starzec wziął jedną i podszedł do Diavala.
- Uklęknij chłopcze.- Powiedział. Diaval uklęknął.
- Ja Przedwieczny, stwórca Kniei koronuję Diavala na waszego króla!- Wykrzyknął i założył mu koronę. Wziął drugą i podszedł do mnie.
- Uklęknij.- Powiedział.
- Ja Przedwieczny, stwórca Kniei koronuję Diabolinę na waszą królową!- Wykrzyknął. Uśmiechnął się do mnie i Diavala po czym uderzył laską w ziemię i zniknął. Diaval i ja wstaliśmy. Wzięliśmy się za ręce i uśmiechnęliśmy się do wszystkich. Potem rozpoczęło się wesele. Tańce trwały do wczesnych godzin porannych następnego dnia. Wszyscy rozeszli się do swoich domów bardzo zmęczeni.
Od Diavala Ślub
Wstałem jeszcze przed wschodem słońca. Dzień zapowiadał się świetnie. Niedługo po mnie wstała Diabolina.
- Dzień dobry kochanie ty moje najdroższe.- Powiedziałem do niej.
- Cześć Diaval.- Powiedziała Diabolina. - Trzeba będzie zacząć przygotowania do popołudniowej uroczystości.- Powiedziałem. Diabolina skinęła głową. Po chwili zjawiły się jej druhny z Kartofelią, Młotylią i Kocopolą. Zabrały Diabolinę do jednego pokoju a ja poszedłem do drugiego. Postanowiłem się przebrać. Poszedłem do pomieszczenia w którym trzymaliśmy wodę i wyjąłem brzytwę zrobioną z kryształu. Ogoliłem się i poszedłem nad jezioro. Popływałem chwilę i wróciłem do domu. Kiedy tam dotarłem czekali już na mnie moi drużbowie i przewodniczący ceremonii ślubnej.
- Diaval nie przebierasz się? Lepiej się pospiesz bo nie zostało już dużo czasu.- Powiedział Merlin.
- Dam radę. Wy też się lepiej przebierzcie.- Powiedziałem. Kazan, Syriusz i Merlin przemienili się w ludzi. Każdy z nich był przebrany w odświętne szaty w rozmaitych barwach. Kazan miał na sobie srebrno-złote spodnie i koszulę z czarno-złoto-srebrnym płaszczem z wyhaftowaną czarną wilczą głową. Syriusz był ubrany podobnie jak to zazwyczaj jest między braćmi lub członkami tego samego rodu. Obaj mieli elegancko przycięte brody i zaczesane włosy. Merlin mimo że był bratem ich prapradziadka różnił się od nich niezwykle. Stał bowiem przede mną stary, postawny mężczyzna o eleganckiej siwej brodzie, krótko przystrzyżony, w biało-złotej todze z srebrno-złotym płaszczem na którym wyszyto orła. Wszyscy trzej wyglądali jak co najmniej książęta. w porównaniu z nimi Filip nie wyglądał wcale na króla.
- Z którą druhną idziesz w parze Kazan? Wyleciało mi to z głowy.
- Ja z Endie a Syriusz z Drakonią. Wszyscy domyślają się z kim idzie Filip.- Odparł. Skinąłem głową.
- Wyglądacie świetnie.- Stwierdziłem.
- A ty wprost przeciwnie. Idź się przebrać.- Powiedział Merlin i wprowadził mnie do pokoju. Na krześle leżały elegancko poskładane ubrania w czerwono-czarnych barwach. Szybko się ubrałem a Merlin przyniósł mi płaszcz. Przyjrzałem się mu. Był czerwono-złoty a jego brzegi zdobiło białe futro. Na samym środku płaszczu widniał czarny wizerunek kruka z złotymi oczyma.
- Teraz wyglądasz jak należy.- Zawyrokował Merlin z uśmiechem.
- Merlinie powiedz mi ile ty masz lat?- Palnąłem ni z tego ni z owego.
- Już dawno przestałem liczyć ale będzie gdzieś tak dziesięć tysięcy pięćset pięćdziesiąt pięć lat.- Odparł i klepnął mnie po plechach. Uśmiechnąłem się. Wyszliśmy i udaliśmy się do drzewa wróżek gdzie miał się odbyć ślub. Goście zajęli miejsca w ławkach a Merlin na podwyższeniu. Za kilka chwil miałem wejść do konstrukcji utworzonej z kwiatów i zająć miejsce koło Merlina. Denerwowałem się bardzo. Kazan zajął miejsce po mojej prawej stronie a Syriusz po lewej. Filip miał iść za nami. Bracia byli w postaci wilków choć mieli stać koło mnie jako ludzie. Pewnym krokiem wkroczyliśmy do kaplicy. Gdy tylko przekroczyliśmy jej próg odezwały się trąby oznajmiające przybycie pana młodego. Kazan i Syriusz zaczęli się przemieniać i wywołali tym efekt podobny do fajerwerków. Po pokonaniu pięciuset metrów dotarliśmy do Merlina. Ja zająłem miejsce koło przewodniczącego a moi drużbowie po prawej stronie. Kilkanaście minut później w wejściu pojawiła się Diabolina. Trąby ponownie się odezwały. Moja narzeczona wyglądała pięknie. Miała na sobie białą suknię, włosy swobodnie spływały jej po plecach i ramionach. Za nią ciągnął się długi welon oraz biało-złoto-srebrny płaszcz. Gdy doszła do podwyższenia wziąłem ją za rękę i wprowadziłem na miejsce obok siebie.
- W dzisiejszym dniu zebraliśmy się tu aby być świadkami zawarcia związku małżeńskiego między Diavalem a Diaboliną, królową Kniei oraz koronacji królewskiej pary. Kto jest przeciwny zawarciu tego związku niech odezwie się teraz lub zamilknie na wieki.- Powiedział Merlin. Rozejrzałem się dookoła. Przy ścianach stali członkowie gwardii królewskiej, którą utworzył Kazan razem z braćmi. Nikt nic nie mówił.
- A więc skoro nie ma sprzeciwu aby Ci dwoje zostali małżeństwem niech wypowiedzą słowa przysięgi.- Powiedział Merlin i uśmiechnął się.
- Ja Diaval, pierworodny syn mojego ojca, z rodu kruków kniejańskich biorę sobie Ciebie Diabolino za najukochańszą i jedyną żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i to że nie opuszczę Cię nigdy dopóki śmierć nas nie rozłączy.- Powiedziałem.
- Ja Diabolina, wielka królowa Kniei, z rodu Strażniczek Kniei biorę sobie Ciebie Diavalu za najukochańszego i jedynego męża i ślubuje Ci miłość, wierność i to że nie opuszczę Cię nigdy dopóki śmierć nas nie rozłączy.- Powiedziała Diabolina. Uśmiechnąłem się do niej po chwili podeszła do nas Aurora i Filip z kryształowymi obrączkami. Wziąłem mniejszą i powiedziałem:
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i jako przypieczętowanie naszego związku.- Zakończyłem i włożyłem jej obrączkę na palec.
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i jako przypieczętowanie naszego związku.-Powiedziała Diabolina i włożyła mi obrączkę na palec. Po chwili podeszli do nas Drakonia i Syriusz z amuletami. - Przyjmij ten amulet jako symbol mojego serca, które zawsze jest przy tobie.- Powiedziałem i założyłem jej amulet.
- Przyjmij ten amulet jako symbol mojego serca, które zawsze jest przy tobie.-Powiedziała i założyła mi drugi amulet na szyję. Po chwili Endie i Kazan podeszli do nas z koronami ślubnymi.
- Ja Diaval koronuję Ciebie Diabolino na królową mojego serca, które od dziś tylko do Ciebie należy.- Powiedziałem i założyłem jej koronę.
- Ja Diabolina koronuję Ciebie Diavalu na króla mojego serca, które od dziś tylko do Ciebie należy.-Powiedziała a korona powędrowała na moją głowę.
- Przysięga została zawarta. Teraz niech pocałunek przypieczętuje wasz związek.- Powiedział Merlin. Pocałowaliśmy się a wszyscy zaczęli bić brawa.
<Diabolina?>
- Dzień dobry kochanie ty moje najdroższe.- Powiedziałem do niej.
- Cześć Diaval.- Powiedziała Diabolina. - Trzeba będzie zacząć przygotowania do popołudniowej uroczystości.- Powiedziałem. Diabolina skinęła głową. Po chwili zjawiły się jej druhny z Kartofelią, Młotylią i Kocopolą. Zabrały Diabolinę do jednego pokoju a ja poszedłem do drugiego. Postanowiłem się przebrać. Poszedłem do pomieszczenia w którym trzymaliśmy wodę i wyjąłem brzytwę zrobioną z kryształu. Ogoliłem się i poszedłem nad jezioro. Popływałem chwilę i wróciłem do domu. Kiedy tam dotarłem czekali już na mnie moi drużbowie i przewodniczący ceremonii ślubnej.
- Diaval nie przebierasz się? Lepiej się pospiesz bo nie zostało już dużo czasu.- Powiedział Merlin.
- Dam radę. Wy też się lepiej przebierzcie.- Powiedziałem. Kazan, Syriusz i Merlin przemienili się w ludzi. Każdy z nich był przebrany w odświętne szaty w rozmaitych barwach. Kazan miał na sobie srebrno-złote spodnie i koszulę z czarno-złoto-srebrnym płaszczem z wyhaftowaną czarną wilczą głową. Syriusz był ubrany podobnie jak to zazwyczaj jest między braćmi lub członkami tego samego rodu. Obaj mieli elegancko przycięte brody i zaczesane włosy. Merlin mimo że był bratem ich prapradziadka różnił się od nich niezwykle. Stał bowiem przede mną stary, postawny mężczyzna o eleganckiej siwej brodzie, krótko przystrzyżony, w biało-złotej todze z srebrno-złotym płaszczem na którym wyszyto orła. Wszyscy trzej wyglądali jak co najmniej książęta. w porównaniu z nimi Filip nie wyglądał wcale na króla.
- Z którą druhną idziesz w parze Kazan? Wyleciało mi to z głowy.
- Ja z Endie a Syriusz z Drakonią. Wszyscy domyślają się z kim idzie Filip.- Odparł. Skinąłem głową.
- Wyglądacie świetnie.- Stwierdziłem.
- A ty wprost przeciwnie. Idź się przebrać.- Powiedział Merlin i wprowadził mnie do pokoju. Na krześle leżały elegancko poskładane ubrania w czerwono-czarnych barwach. Szybko się ubrałem a Merlin przyniósł mi płaszcz. Przyjrzałem się mu. Był czerwono-złoty a jego brzegi zdobiło białe futro. Na samym środku płaszczu widniał czarny wizerunek kruka z złotymi oczyma.
- Teraz wyglądasz jak należy.- Zawyrokował Merlin z uśmiechem.
- Merlinie powiedz mi ile ty masz lat?- Palnąłem ni z tego ni z owego.
- Już dawno przestałem liczyć ale będzie gdzieś tak dziesięć tysięcy pięćset pięćdziesiąt pięć lat.- Odparł i klepnął mnie po plechach. Uśmiechnąłem się. Wyszliśmy i udaliśmy się do drzewa wróżek gdzie miał się odbyć ślub. Goście zajęli miejsca w ławkach a Merlin na podwyższeniu. Za kilka chwil miałem wejść do konstrukcji utworzonej z kwiatów i zająć miejsce koło Merlina. Denerwowałem się bardzo. Kazan zajął miejsce po mojej prawej stronie a Syriusz po lewej. Filip miał iść za nami. Bracia byli w postaci wilków choć mieli stać koło mnie jako ludzie. Pewnym krokiem wkroczyliśmy do kaplicy. Gdy tylko przekroczyliśmy jej próg odezwały się trąby oznajmiające przybycie pana młodego. Kazan i Syriusz zaczęli się przemieniać i wywołali tym efekt podobny do fajerwerków. Po pokonaniu pięciuset metrów dotarliśmy do Merlina. Ja zająłem miejsce koło przewodniczącego a moi drużbowie po prawej stronie. Kilkanaście minut później w wejściu pojawiła się Diabolina. Trąby ponownie się odezwały. Moja narzeczona wyglądała pięknie. Miała na sobie białą suknię, włosy swobodnie spływały jej po plecach i ramionach. Za nią ciągnął się długi welon oraz biało-złoto-srebrny płaszcz. Gdy doszła do podwyższenia wziąłem ją za rękę i wprowadziłem na miejsce obok siebie.
- W dzisiejszym dniu zebraliśmy się tu aby być świadkami zawarcia związku małżeńskiego między Diavalem a Diaboliną, królową Kniei oraz koronacji królewskiej pary. Kto jest przeciwny zawarciu tego związku niech odezwie się teraz lub zamilknie na wieki.- Powiedział Merlin. Rozejrzałem się dookoła. Przy ścianach stali członkowie gwardii królewskiej, którą utworzył Kazan razem z braćmi. Nikt nic nie mówił.
- A więc skoro nie ma sprzeciwu aby Ci dwoje zostali małżeństwem niech wypowiedzą słowa przysięgi.- Powiedział Merlin i uśmiechnął się.
- Ja Diaval, pierworodny syn mojego ojca, z rodu kruków kniejańskich biorę sobie Ciebie Diabolino za najukochańszą i jedyną żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i to że nie opuszczę Cię nigdy dopóki śmierć nas nie rozłączy.- Powiedziałem.
- Ja Diabolina, wielka królowa Kniei, z rodu Strażniczek Kniei biorę sobie Ciebie Diavalu za najukochańszego i jedynego męża i ślubuje Ci miłość, wierność i to że nie opuszczę Cię nigdy dopóki śmierć nas nie rozłączy.- Powiedziała Diabolina. Uśmiechnąłem się do niej po chwili podeszła do nas Aurora i Filip z kryształowymi obrączkami. Wziąłem mniejszą i powiedziałem:
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i jako przypieczętowanie naszego związku.- Zakończyłem i włożyłem jej obrączkę na palec.
- Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i jako przypieczętowanie naszego związku.-Powiedziała Diabolina i włożyła mi obrączkę na palec. Po chwili podeszli do nas Drakonia i Syriusz z amuletami. - Przyjmij ten amulet jako symbol mojego serca, które zawsze jest przy tobie.- Powiedziałem i założyłem jej amulet.
- Przyjmij ten amulet jako symbol mojego serca, które zawsze jest przy tobie.-Powiedziała i założyła mi drugi amulet na szyję. Po chwili Endie i Kazan podeszli do nas z koronami ślubnymi.
- Ja Diaval koronuję Ciebie Diabolino na królową mojego serca, które od dziś tylko do Ciebie należy.- Powiedziałem i założyłem jej koronę.
- Ja Diabolina koronuję Ciebie Diavalu na króla mojego serca, które od dziś tylko do Ciebie należy.-Powiedziała a korona powędrowała na moją głowę.
- Przysięga została zawarta. Teraz niech pocałunek przypieczętuje wasz związek.- Powiedział Merlin. Pocałowaliśmy się a wszyscy zaczęli bić brawa.
<Diabolina?>
sobota, 18 lipca 2015
Witamy Aurorę!

Imię: Aurora II
Data urodzenia: 7 lipca
Wiek: 16 lat
Płeć: Kobieta
Rasa: Człowiek
Stanowisko:Królowa
Charakter: Aurora jest miła i pomocna z każdym chce się przyjaźnić.
Partner: Filip chociaż kiedyś kochała Diavala
Potomstwo: brak
Rodzina: Rodzice: Stefan II i Leila II
Przyjaciele: Kniejanie
Wrogowie:Brak
Głos: Aurora- Czarownica
Aparycja: Jest szczupła, nie za wysoka i nie za niska, ma błękitne oczy i złote włosy.
Aparycja: Jest szczupła, nie za wysoka i nie za niska, ma błękitne oczy i złote włosy.
Sterujący:GROM
Od Kazana Cd Endie
- Dobra.- Powiedziałem. Endie kilka minut potem już jej nie było. Kiedy wróciła znów odbywałem sparring z Diavalem.
- Dobra koniec.- Zawyrokowałem kiedy ją zobaczyłem.
- Wróciłam i wiedzę że znowu walczysz z Diavalem.
- Owszem bo z sparringów z nim najwięcej się uczę.
- Opowiesz mi o strategii naszych wojowników?
- Zgoda. Jak mówiłem Goliath stawia na siłę, Syriusz na szybkość a Nefryt na zwinność. Reszta na te same cech.- Opowiadałem jej o technikach i strategiach wszystkich przez kilka godzin.
- A taktykę Diavala możesz mi objaśnić?
- Niestety nie mogę.
- Rozumiem że to twój przyjaciel ale tylko ja będę ją znała.
- Endie nie o to chodzi. On po prostu nie ma taktyki. Za każdym razem gdy odbywamy sparring stosuje inną taktykę. Wymyśla je na poczekaniu i dlatego tak trudno go pokonać. A właśnie Endie zakładam z braćmi gwardię królewską to będzie taki prezent dla Diavala i Diaboliny na ślub. Szukam oficerów i chciałbym żebyś była jednym z nich.
<Endie?>
- Dobra koniec.- Zawyrokowałem kiedy ją zobaczyłem.
- Wróciłam i wiedzę że znowu walczysz z Diavalem.
- Owszem bo z sparringów z nim najwięcej się uczę.
- Opowiesz mi o strategii naszych wojowników?
- Zgoda. Jak mówiłem Goliath stawia na siłę, Syriusz na szybkość a Nefryt na zwinność. Reszta na te same cech.- Opowiadałem jej o technikach i strategiach wszystkich przez kilka godzin.
- A taktykę Diavala możesz mi objaśnić?
- Niestety nie mogę.
- Rozumiem że to twój przyjaciel ale tylko ja będę ją znała.
- Endie nie o to chodzi. On po prostu nie ma taktyki. Za każdym razem gdy odbywamy sparring stosuje inną taktykę. Wymyśla je na poczekaniu i dlatego tak trudno go pokonać. A właśnie Endie zakładam z braćmi gwardię królewską to będzie taki prezent dla Diavala i Diaboliny na ślub. Szukam oficerów i chciałbym żebyś była jednym z nich.
<Endie?>
czwartek, 16 lipca 2015
Od Endie C.D. Kazan
-No wiadomo, tak to jest z miłością w pewien sposób tak pokazuje, że ją obroni od wszystkiego co złe-powiedziałam.
-Dobrze powiedziane-potwierdził Kazan.
-To wracajmy do treningu-powiedziałam i poszliśmy na tor.
Trenowaliśmy parę minut po czym poczułam się dziwnie i spadłam z drabinek na których aktualnie byłam.
-Endie w porządku?-podszedł do mnie Kazan.
-Kazan.
-Tak?
-Muszę przerwać trening na chwilę.
-Ok, ale o co chodzi?
-Jestem w Knieji już miesiąc i muszę na jakiś czas wrócić w moje strony.
-Aha... a ile cię nie będzie?
-No w tym rzecz, że nie bardzo wiem. Ale mniej więcej dwie godziny.
Kazan?
-Dobrze powiedziane-potwierdził Kazan.
-To wracajmy do treningu-powiedziałam i poszliśmy na tor.
Trenowaliśmy parę minut po czym poczułam się dziwnie i spadłam z drabinek na których aktualnie byłam.
-Endie w porządku?-podszedł do mnie Kazan.
-Kazan.
-Tak?
-Muszę przerwać trening na chwilę.
-Ok, ale o co chodzi?
-Jestem w Knieji już miesiąc i muszę na jakiś czas wrócić w moje strony.
-Aha... a ile cię nie będzie?
-No w tym rzecz, że nie bardzo wiem. Ale mniej więcej dwie godziny.
Kazan?
Witamy Merlina!

Imię:Merlin
Data urodzenia: 13 lutego
Data urodzenia: 13 lutego
Wiek: 10555 lat
Płeć: Samiec
Rasa: Wilk Kniejański
Stanowisko: lekarz
Moce:Jest nieśmiertelny, umie czytać w myślach i takie tam inne.
Charakter:
Czasem, gdy jest wściekły nie należy się do niego zbliżać. Kiedy jednak
nikt go nie denerwuje i jest spokojny to jest niezwykle romantyczny,
lojalny, energiczny i spontaniczny. Nie jest psem który porzuca miłość
dla innej. Jak wynika z jego wieku jest doświadczony na polu życia i
walki co wynika z jego wieku. Cechuje go wielka odwaga i mądrość.
Żywiołowość, waleczność, brak lenistwa i nerwowość to cechy o których
nie można powiedzieć że Merlinowi ich brak. Jest wspaniałym przyjacielem.
Można mu zaufać i na pewno w razie smutku będzie pocieszycielem. W razie
zagrożenia nie jest tchórzem i potrafi stanąć w obronie drugiego psa.
Mimo iż wygląda na twardziela który nie potrafi być czuły i wrażliwy on
jest nie tylko wrażliwy ale także czuły i romantyczny. Jeśli kogoś
zabije to tylko w słusznej sprawie. Jest wilkiem którego łatwo zdenerwować i
obrazić więc lepiej uważać.
Partner: szuka
Potomstwo:szuka
Rodzina: Kazan, Syriusz i Goliath to potomkowie jego brata Czarnogłowego.
Przyjaciele: Jest ich sporo ale jego najlepszym przyjacielem jest Diaval.
Wrogowie: Sporo
Sterujący: merlin02Witamy Kazana!

Imię: Kazan
Data urodzenia: 13 lutego
Data urodzenia: 13 lutego
Wiek: 1000 lat
Płeć: Samiec
Rasa: Wilk Kniejański
Stanowisko:Dowódca wojowników
Moce:Jest nieśmiertelny, umie czytać w myślach i takie tam inne.
Charakter:
Czasem, gdy jest wściekły nie należy się do niego zbliżać. Kiedy jednak
nikt go nie denerwuje i jest spokojny to jest niezwykle romantyczny,
lojalny, energiczny i spontaniczny. Nie jest psem który porzuca miłość
dla innej. Jak wynika z jego wieku jest doświadczony na polu życia i
walki co wynika z jego wieku. Cechuje go wielka odwaga i mądrość.
Żywiołowość, waleczność, brak lenistwa i nerwowość to cechy o których
nie można powiedzieć że Kazanowi ich brak. Jest wspaniałym przyjacielem.
Można mu zaufać i na pewno w razie smutku będzie pocieszycielem. W razie
zagrożenia nie jest tchórzem i potrafi stanąć w obronie drugiego psa.
Mimo iż wygląda na twardziela który nie potrafi być czuły i wrażliwy on
jest nie tylko wrażliwy ale także czuły i romantyczny. Jeśli kogoś
zabije to tylko w słusznej sprawie. Jest wilkiem którego łatwo zdenerwować i
obrazić więc lepiej uważać.
Partner: szuka
Potomstwo:szuka
Rodzina: Nie zliczy wszystkich. Rodzicami są William i Sara a dwoma przykładowymi braćmi Syriusz i Goliath
Przyjaciele: Jest ich sporo ale jego najlepszym przyjacielem jest Diaval.
Wrogowie: Sporo
Sterujący: paulinagrzelak01
Subskrybuj:
Posty (Atom)